poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Myślę o życiu. O tym, że nic nie jest nam dane na zawsze. Czasem tak mało od nas zależy. Dziś wiem, że życie, które wyobrażałam sobie 25 lat temu tak niewiele ma wspólnego z tym, co przeżyłam. Zgadzam się na nie, bo wiem, że każde z doświadczeń zahartowało mnie na koleje etapy. Niekoniecznie zawsze jesteśmy kowalami własnego losu, aczkolwiek kiedy mamy 20 lat wydaje nam się, że zwojejuemy świat- my Królowie Życia. Tymczasem świat ułoży nas. Nauczy pokory i cierpliwości. Niejeden raz zostaniemy wyprowadzeni na pustynię. Pustynia- miejsce symboliczne. Miejsce, gdzie w samotności doświadczymy smutku, opuszczenia, lęku i słabości. Mimo wszystko zawsze warto na nią wyjść, potem wrócić i kochać...Nikt nie powiedział, ze będzie łatwo. Uczę się.

środa, 12 grudnia 2012

12.12.2012 - I rocznica

Minęło 365 dni. W większości trudnych, długich dni.
Każdego dnia moje myśli biegły do Ciebie. Codziennie moje myśli kołysały Cię moim sercu.
Niech tak zostanie.

Iluminacja o matce

Jest liściem, łodygą,
i ziemią w ogrodzie.

Jest liściem, który dotyka policzka,
gdy w samo południe uciekam przed słońcem
w kosmos zieleni. Liściem.
Jest łodygą, łagodnie przygarbioną
pod spuchniętym niebem. Łodygą.

Gdy wspinam się krawędzią góry,
szukam na szczycie samotnej sosny.
Wiem, że to matka czeka,
oddalona gestem milczenia.
Gdy schodzę, ona ciągle milczy,
i czuję, że niebo, które spada mi na głowę,
ona podtrzyma siłą niewidzialnych ramion.
Jest muszelką, znalezioną na plaży,
która nie rani stopy,
lecz łagodnie toczy się w morze.
Skrawkiem lądu w dzikiej zatoce,
cieniem w pustej ulicy,
który patrzy na mnie jak w swoje odbicie.
Jest dobrym wspomnieniem,
gdy czekam na sen w nieznanych ciemnościach,
I ogrodem, gdy rankiem wychodzę na świat.
Jest liściem, łodygą i ziemią w ogrodzie.

 
...

piątek, 26 października 2012

niedziela, 5 sierpnia 2012

Powroty

Wciąż tęsknię. Śnisz mi się Mamo. Całuję Cię po łysej głowie i budzę się z tym zapachem w nosie. To takie realne. I takie bolesne. Wszystko byłam w stanie wyobrazić sobie kiedy chorowałaś. Nawet śmierć i ciszę, która nie była poza moimi doświadczeniami, a która przychodzi tak nagle i prawie zawsze tak samo.
Wszystko, wszystko, wszystko. Oprócz jednego:
potwornego poczucia braku,
bólu, który przenika jak miecz
i tęsknoty...
takiej, co staje kością w gardle.
I można "mieć" różne miłości i nie mieć tej jedynej.

Nie można wyobrazić sobie jak to będzie kiedy kogoś nie będzie. Do tego trzeba dożyć...
Stanąć na brzegiem jeziora. Patrzeć jak odpływa łódź, do której tobie nie wolno wsiąść. Stać i patrzeć. Czuwać i być. Wypuścić dłoń z dłoni. Biec.
Tam jest drugi brzeg.
Jeszcze nie dla mnie...

wtorek, 12 czerwca 2012

6

Dziś mija dokładnie 6 m-cy od śmierci Mamy. Rozpłakałam się wczoraj przed zaśnięciem.
- Mamuniu, przyjdź do nie w snach. Tak dawno nie śniłaś mi się. Przyjdź, bo tak mi źle bez Ciebie. Tak tęskno.
Budzę się. (Nie wiem "czym" człowiek czuje sny...czy to podświadomość czy obraz w głowie, może myśl?)
Pod powiekami ciągle Cię widzę. Jednocześnie jestem obserwatorem i uczestnikiem. Widzę jak tulisz mnie żegnając na ulicy. Przy cmentarzu. I czuję ogromną Miłość. Taką, którą nie sposób poczuć w realnym życiu. Miłość, która przenika całego człowieka. W dłoniach tak prawdziwie czuję dobrze mi znany i zapamiętany kształt Twojego ciała. Ciepły, przejmujący matczyny uścisk. Jedyny.
Nie chcę się obudzić!

Dzięki temu wiem, że Jesteś. Wiem, że mnie kochasz.

 Zapalam świecę i wysyłam Ci światełko do nieba (*)

sobota, 26 maja 2012

26 maja...

Dziś są Twoje Urodziny i Dzień Matki. Podwójne święto. Serce zabiło podwójnie i podwójnie zabolało.
Ty o tym wiesz, prawda?
Mamuniu, czego Ci życzyć po tamtej stronie?
Nieba. Niech Bóg swoim ciepłem wypełni Twoją duszę, Miłością i kolorami tęczy. Na wieczność, na zawsze.
I jeszcze: żeby moje myśli docierały szybko, za każdym razem kiedy myślę: Kocham. 

Wiesz, czasem nawet udaje mi się powiedzieć głośno "Mama", ale nie dziś.
Pamiętasz o naszej umowie?

czwartek, 8 marca 2012